Kto za tym stoi
Poznaj dom przy Grodzkiej i ludzi, którzy go prowadzą
Stolarz, który wyremontował rodzinną kamienicę, szef kuchni z Podkarpacia, dealer z długim stażem i kilka osób, bez których dom by nie ruszył.
Historia domu i pomysłu
Posłuchaj, jak stary dom dostał drugie życie
Dziadkowie mieszkali na piętrze, a na parterze babcia prowadziła sklepik z nićmi, mąką i guzikami. Jako chłopiec spędzałem tu każde wakacje: liczyłem schody, których jest dwanaście, i chowałem się w spiżarni pod ceglanym sklepieniem. Kiedy w domu zrobiło się cicho, wiedziałem, że nie pozwolę mu stać pustym.
Remont zajął mi dwa lata, bo robiłem go w soboty, po robocie i z pomocą ojca. Zdjąłem tynki, odsłoniłem cegłę, naprawiłem schody i okna. Jestem stolarzem, więc drewno mnie nie przerażało. Przerażała mnie pustka po remoncie, bo dom nie miał jeszcze żadnego planu, a ja nie umiałem sobie wyobrazić, kto miałby w nim siedzieć.
Plan przyszedł z dwóch stron. Z kuchni, bo babcia gotowała tak, że sąsiedzi pukali do drzwi, a ja chciałem, żeby w tym domu znów jadło się obiady. I z niedzielnych wieczorów, kiedy dziadek grał z kolegami w pokera przy kuchennym stole na guziki z babcinej szkatułki i uczył mnie, że w tej grze najważniejsza jest cierpliwość.
Ludzi znalazłem po kolei. Zdzisław Czerwiński gotował wcześniej w pensjonacie w Bieszczadach i wrócił w rodzinne strony. Agata Lis prowadziła salę w hotelu nad Sanem. Tadeusz Piotrowski uczył się rozdawać karty na turniejach klubowych, a Magdalena Zalewska po prostu przyszła pewnego dnia na obiad i została.
Pierwsze miesiące uczyły mnie pokory. Goście chcieli jeść wolniej, niż liczyłem, a grać krócej, niż planowałem, więc przesunąłem godziny kuchni, dopisałem dłuższe przerwy w turniejach i wymyśliłem środowy wieczór nauki, bo zbyt wielu ludzi siedziało z boku i wstydziło się zapytać. Dzisiaj to jeden z naszych najbardziej lubianych wieczorów.
Dziś dom pracuje od środy do niedzieli. Na parterze jest restauracja z trzydziestoma dwoma miejscami, na piętrze sala z czterema stołami pokerowymi. Obiady zaczynamy o czternastej, stoły otwieramy o siedemnastej, a o dwudziestej trzeciej gasimy światło i zamykamy bramę. W poniedziałki i wtorki dom odpoczywa, a ja poprawiam to, co przez tydzień zdążyło się zużyć.

- Dwanaście schodów
- każdy odnowiony ręcznie i sprawdzony własną nogą
- Sklepienia z cegły
- odsłonięte spod tynku w pierwszych miesiącach
- Kredens dziadka
- stoi na parterze i trzyma serwetki
- Cztery stoły
- ustawione tak, by światło padało na karty
Przychodzę tu od pierwszego miesiąca. Najpierw dla pierogów, potem dla stołu na górze. Radosław zawsze pyta, czy zjadłem, zanim zapyta, czy gram.
Zespół
Poznaj ludzi z parteru i z piętra

Zdzisław Czerwiński
szef kuchni
Pochodzi spod Przeworska i gotuje od trzydziestu lat. Pracował w stołówce, w pensjonacie w Bieszczadach i na weselach, zanim zgodził się zostać na stałe w jednym miejscu. Pilnuje, żeby wywar nie wrzał, a pierogi nie pękały. Mówi, że kuchnia to cierpliwość, i że karty też, więc na górze bywa tylko w niedziele.

Magdalena Zalewska
gospodyni
Wita gości przy bramie, prowadzi listę rezerwacji i zna dzieje połowy rodzin w Jarosławiu. Pracowała w bibliotece, potem w biurze podróży, aż uznała, że lepiej zajmować się ludźmi niż papierami. Pilnuje, żeby nikt nie czekał na stolik dłużej, niż trzeba, i żeby każdy nowy gość trafił do stołu z dobrą radą.

Agata Lis
kierowniczka sali
Prowadzi salę na parterze i na piętrze, układa grafik dealerów i rozstawia stoły według liczby gości. Wcześniej pracowała w hotelu nad Sanem, gdzie nauczyła się, że dobra obsługa zaczyna się od zapamiętania imienia. W razie sporu przy stole to ona ma ostatnie słowo, ale zwykle wystarczy, że podejdzie.

Tadeusz Piotrowski
główny dealer
Rozdaje karty od dwudziestu lat, najpierw na turniejach klubowych, potem w domach, w których grało się przy kuchennych stołach. Uczy nowych dealerów i prowadzi środowe wieczory nauki. Ma zwyczaj opisywać na głos każdy ruch, żeby przy stole nikt nie zgubił wątku, i mówi, że dobry dealer jest jak przewodnik: nie pcha, tylko wskazuje drogę.
Na koniec
Jak dziś działa dom
Dwie sale, jedna brama
Restauracja i sala pokerowa mają wspólne wejście, wspólną szatnię i wspólnego gospodarza. Dzięki temu nikt nie czuje się gościem drugiej kategorii: kto przyszedł na obiad, może zajrzeć na górę, a kto przyszedł grać, może zjeść na dole. Tak chciałem od początku.
Kto za co odpowiada
Kuchnią zarządza Zdzisław, salą Agata, rezerwacjami Magdalena, stołami Tadeusz. Ja odpowiadam za to, żeby wszystko razem trzymało się kupy: za schody, lampy, okna i ten nastrój, który trudno nazwać, a łatwo zepsuć. Jeśli coś ci się nie podoba, powiedz mi to wprost, bo ja i tak to zauważę.
Sprawy formalne
Za część formalną odpowiada operator, a nam zostaje to, co ważniejsze: dom i goście. Operatorem lokalu jest WAFFLE ADVERTISING LTD, 85 Great Portland Street, London W1W 7LT, Wielka Brytania.