Dom
Początek sezonu na Grodzkiej: nowe abażury, stare schody
Sezon otwieram obchodem po całym domu, od bramy po strych. Opowiadam, co sprawdzam, co poprawiłem i dlaczego schody nadal skrzypią.
Obchód
Kiedy w domu jest cicho
Obchód zaczynam zawsze od schodów. Liczę stopnie, przesuwam dłoń po poręczy, naciskam butem na deski w miejscach, gdzie zimą pojawiają się szczeliny. Potem wchodzę na górę i patrzę na stoły okiem człowieka, który ma je zobaczyć po raz pierwszy. Dopiero kiedy wszystko mnie zadowoli, wołam resztę zespołu na herbatę.
To jedyny dzień w roku, kiedy dom stoi pusty przez kilka godzin. Słychać wtedy każdy odgłos: trzask drewna, szum rur, własne kroki na deskach. Lubię tę ciszę, bo w niej wychodzą rzeczy, które w ruchu giną. Tym razem wyszło, że lampa nad trzecim stołem wisi o dwa palce za nisko.
Lista usterek była krótka: jedna żarówka, dwa gwoździe w suknie i drzwi do szatni, które się zacinały. Kiedyś zajmowała dwie kartki. Cieszę się, że dziś poprawiam same drobiazgi, bo remont to jednorazowa robota, a prowadzenie domu to ciągłe doglądanie.

Co poprawiłem, a co zostawiłem
Światło i sukno
Nad stołami zawisły nowe abażury, w ciemniejszym kolorze niż stare; światło ślizga się po kartach spokojniej i oczy nie męczą się nawet po kilku godzinach. Sukno dealerzy wywietrzyli na podwórku i naciągnęli od nowa, tak by najbardziej wytarte miejsca przeniosły się w inne rogi stołu.
Tablica w kuchni
Zdzisław Czerwiński dopisał do kredowej tablicy dwie pozycje, które mają wracać co tydzień, i wstawił nowy piekarnik, o którym mówi, że wreszcie piecze tak, jak sobie wymarzył. Karta stała nie zmieniła się ani o literę, bo kapuśniak poprawek nie potrzebuje.
Pierwsza sobota
Sezon otwiera turniej przy czterech stołach, na żetonach bez żadnej wartości i bez wpisowego. Zapisy ruszają tydzień wcześniej, a Magdalena Zalewska prowadzi listę rezerwową. Zwycięzca dostaje kredowy wpis i tytuł mistrza soboty, jak każdy przed nim.
Co zostaje bez zmian
Godziny otwarcia, wiek wejścia, cena żetonu równa zeru i skrzypiące stopnie. Goście cenią w tym domu przede wszystkim to, że pamiętają go takim, jakim był, więc poprawiam wyłącznie to, co się zużyło, a skrzypienie zostawiam, bo jest głosem schodów.
Wspólny obiad
Przed otwarciem zespół zasiada do wspólnego obiadu na dole. Zdzisław nalewa barszcz biały, Magdalena kroi ciasto, Agata rozdaje grafik, a Tadeusz opowiada o rozdaniu z telewizji, które zrobiło na nim wrażenie. Gdy ostatni wychodzi przez bramę, gaszę lampę nad schodami i dom jest gotowy.